Proszę Państwa, oto stało się, rzec by można, iż oto zainwestowałem w materac, który nie jest bynajmniej jedynie kawałkiem gąbki obleczonej tkaniną, lecz jest prawdziwą arką przymierza pomiędzy snem a jawą, pomiędzy dniem a nocą. Leżąc na nim, człowiek doznaje uczucia, iż oto sam Pan Bóg w swej mądrości przywraca porządek stworzenia, oddzielając kości od mięśni, kręgosłup od trosk codzienności. Sen staje się nie obowiązkiem, lecz przywilejem, luksusem, który, proszę Państwa, nie kosztuje majątku, a wart jest każdej wydanej złotówki. Wstaję rano nie jak człowiek złamany, lecz jak obywatel gotów do walki o Polskę, wyspany, wypoczęty i w humorze, który rzec by można: graniczy z cudem. Krótko mówiąc, materac ten, szanowni Państwo, to więcej niż mebel. To manifest niepodległości mojego kręgosłupa.